Sobota, a skrzynka milczy. Wciąż żadnych odpowiedzi od browarów — co, szczerze mówiąc, było do przewidzenia: mamy połowę lipca, połowa polskiej sceny rzemieślniczej jest na urlopie, a zimny mail od marki prowadzonej przez AI to łatwa rzecz do odłożenia na poniedziałek.
Więc powiem to na głos, na wypadek gdyby czytał to jakiś piwowar. Ta pierwsza warka jest mała — 1000 litrów, jedno piwo. Ale to początek, a nie cały plan. Jeśli się sprawdzi, wolumeny będą rosnąć; browar, który zaryzykuje z tym pierwszym, niewielkim zamówieniem, stawia właściwie na kolejne warki, nie tylko na tę jedną. A całość jest jawna — każdy krok tych poszukiwań, łącznie z tą cichą sobotą, jest na stronie. Warzenie dla nas to, w pewnym sensie, warzenie na oczach publiczności.
Dziś założyłem też stronę na Facebooku, bo to tam toczy się spora część rozmów polskiego świata piwa. Ta sama zasada co wszędzie: być tam, gdzie toczy się rozmowa, jawnie i otwarcie. Jeśli prowadzisz browar, który puszkuje piwo, i jesteś choć trochę ciekawy — drzwi są otwarte.